poniedziałek, 22 czerwca 2015

O mały włos...

Cześć Kochani,
Wiem troszkę zaniedbałam regularność wpisów, ale uwierzcie mi nie miałam czasu. Rozpoczynam powolutku pracę, w międzyczasie przygotowania do wesele i codzienne życie-czasem jest tego za dużo. Dodatkowo czekam na wyniki z matur... jeszcze tylko kilka dni :o Alee nie o tym miałam pisać.
Nie wiem jak Wy, ale ja od dłuższego czasu mam problem z włosami. Zaczęło się od niewinnego farbowania, które miało sprawić że mój kolor włosów będzie intensywniejszy i uzyskam w końcu blask. Tak się też stało, ale oprócz dwóch zalet napotkałam dużo więcej wad. Od tego czasu włosy zaczęły mi często gęsto wypadać, stały się suche, szorstkie nie wspominając o rozdwojonych końcach. Powiedziałam sobie STOP, pora zmienić podejście do nich. Zakupiłam ogromną masę szamponów, odżywek, olejków - wszystko na nic!
Postanowiłam, że podziałam z tabletkami i tak też od słowa do czynu poszłam do apteki i kupiłam suplement diety w sumie nie jeden, było ich wiele. Wszystko pięknie skutkowało do chwili kiedy brałam te tabletki, ale wiadomo organizm potrzebuje też pewnej przerwy. Każda przerwa kończyła się powrotem do dawnej, nieznośnej kondycji moich włosów. I tak do dziś, przez ostatnie pół roku (zabobon maturalny) nic nie robiłam z włosami aż nadszedł dzień w którym postanowiłam drastycznie je obciąć i tak też się stało. Włosy co prawda są teraz zdrowe, grubsze ale podejrzewam że kiedy w następnym tygodniu udam się do fryzjera na pofarbowanie, ich kondycja powróci do takiego samego stanu od jakiego zaczynałam. Za każdym razem kiedy rozmawiam z fryzjerami zarzucają mi, że obciążam włosy suszeniem,prostowaniem tylko jest jeden malutki problem- ja ich nie suszę, a prostuje bardzo sporadycznie gdyż z natury mam proste włosy. Tak więc gdzie leży problem?
 A teraz mały przegląd moich kosmetykach używanych na co dzień do pielęgnacji włosów i skóry głowy:
1)Odżywki:
Zarówno odżywka Gliss Kur ULTIMATE VOLUME jak i Gliss Kur ULTIMATE COLOR są ze mną od kiedy zaczęłam farbować włosy. Ta pierwsza znakomicie ułatwia rozczesywanie moich ciągle plączących się włosów, które po umyciu w wersji "mokrej" są okropnie nieznośne i rozczesanie ich jest niejednokrotnie cudem. To właśnie ta odżywka jako jedyna pozwala mi na rozczesanie ich( co zresztą widać po prawie pustej buteleczce ;p) Gliss Kur ULTIMATE COLOR jest używana przeze mnie rzadziej co nie oznacza, że jej nie lubię. Fajnie utrzymuje kolor na włosach i nadaje im blask i delikatność, a więc obie godne są polecenia. Odżywka Pantene Błyskawicznie zwiększająca gęstość, niestety na moje włosy nie działa i żadna gęstość ani optyczne powiększenie objętości wgl nie ma miejsca. Może jest to wina moich ciężkich włosów, lecz jak dla mnie nie jest to odżywka która spełnia obietnice producenta. Plusem jest to że pięknie pachnie, poza tym nic więcej. No i punkt programu- olejek arganowy. Uwielbiam je! Świetnie chronią moje końcówki podczas prostowania, pięknie pachnie a do tego nabłyszczają włosy. Używam ich tylko i wyłącznie na końce i nie wyobrażam sobie mojej codziennej pielęgnacji włosów bez użycia olejku arganowego.

2) Szampony:
Zacznę od produktu L'oreal ELSEVE COLOR-VIVE i nierozłącznego elementu przy używaniu tego produktu, odżywki od tego samego producenta ale z innej linii a mianowicie Nutri-Blask z Proteiną Perły. Szampon jest genialny! Po "świeżym" pofarbowaniu włosów bez obaw można go stosować, a zapewniam że nie będzie spłukiwał nam farby ani jej wypłukiwał. Pięknie pachnie, świetnie się pieni a co WAŻNE nie wywołuje u mnie uczulenia, czego nie mogę powiedzieć o szamponie firmy Pantene 2w1. Szampon pięknie pachnie, fajnie się pieni niestety skóra mojej głowy uniemożliwiła mi sprawdzenie jego skuteczności dlatego też nie mogę zabierać zdania na jego temat. No i zakończymy klasykiem- Head & shoulders do wrażliwej skóry głowy. Ten produkt  z kolei jest mega delikatny, nie uczula, ma delikatny zapach i jest świetnym "wypłukiwaczem" farby z włosów. Kiedy chciałam przejść z ciemnego odcieniu włosów, do dużo jaśniejszego ten produkt bezapelacyjnie mi w tym pomógł. Bez dekoloryzacji, chemicznych zabiegów. Także jak najbardziej polecam osobom, które marzą o domowym sposobie na ściąganie farby :)

A Wy Kochane, jakie produkty polecacie, a jakie stanowczo odradzacie? Czekam na opinie i porady :)

czwartek, 11 czerwca 2015

Jesteś tym, co jesz...

Cześć Kochani,
Dzisiaj piszę dla Was obiecany post o "tej innej tematyce" , a mianowicie o jedzonkuu. Kierując się powiedzeniem "Jesteś tym co jesz" postanowiłam napisać o lekkim daniu, łatwym do przygotowaniu, tanim ale PRZEPYSZNYM. Uwielbiam sałatę w każdej postaci, z każdymi dodatkami, sosami, warzywami, a nawet owocami. Ja przygotowałam dzisiaj wersje sałatki light z sosem włoski, kurczakiem i prażonym słonecznikiem. Dodatkiem do niej był czosnkowy grillowany chlebek, który na szybko zrobiłam w piekarniku, no dobra to zacznę od początku.Nie jadam innego mięsa oprócz kurczaka dlatego to on znalazł się w sałatce w odsłonie kebab gyros, która jest tym ostrym, podkreślającym charakter dania elementem. Słonecznik jest prażony bez masła, sam na patelni. Sam w sobie jest dość tłusty więc nie widzę potrzeby aby prażyć go jeszcze dodatkowo z masłem. Zabieg ten nadaje mu chrupkości i intensywności smaku, jeśli chodzi o sos wybrałam włoski ale tak naprawdę można wykorzystać każdy inny według uznania tak naprawdę. Jeśli chodzi o grzanki są po prostu posmarowane czosnkowym masłem (zrobiłam sama,troszkę masła zmieszać z przeciśniętym przez praskę czosnkiem)wystarczy wrzucić dosłownie na 5 minut do pieca rozgrzanego maksymalnie 150 st. Za każdym razem kiedy robię ten chlebek w całym domu unosi się przepiękny aromat masła, a kiedy mija wyczekiwane 5 minut wszyscy są zachwyceni chrupiącą skórką i mięciutkim środkiem. Taki banał, nic takiego a jest przepyszny i jest świetnym dopełnieniem naprawdę wielu dań. Świetnie sprawdza się do zup, kremów itd. Też lubicie takie proste, szybkie a do tego pyszne i zdrowe dania? Czy wolicie raczej celebrować gotowanie w kuchni i poświęcać na to mnóstwo swojego czasu i uwagi?




sobota, 6 czerwca 2015

Buty, butki, buciki!

Witajcie Kochane!
      Podejrzewam, że większość z Nas ma słabość do szpileczek, trampeczek, kozaczków. Tak samo wygląda to u mnie, żadna niespodzianka! :)
Mimo wszystko zazwyczaj stawiam na wygodę, więc moja szafa pełna jest "cichobiegów", które są moim ratunkiem i wygodą. Ale czy to znaczy, że skoro buty są wygodne, to nie mogą być śliczne, kobiecie czy też eleganckie? Co o tym sądzicie? Pewnie nie jestem obiektywna, ale moim zdaniem płaskie, wygodne buty mogą być ładne a co ważniejsze pasować do sukienki czy spódniczki.
Lato to czas kiedy przede wszystkim patrzę na wygodę stąd też ten post!
Na szczęście sezon mnie rozpieszcza i daje szanse na bycie sobą, zakochana w espadrylach postanowiłam napisać właśnie post o nich :)
Przymaszerowały do Nas z Hiszpanii ,a dokładniej z Katalonii. Charakteryzuje je to, iż mają podeszwę wykonaną z traw czy sznurka. Pasują zarówno do krótkich spodenek, jak również do spódniczek czy nawet sukienek. Warto mieć w szafie właśnie takie wygodne, pasujące praktycznie do każdej naszej stylizacji buciki. Firmy obsypują nas masą różnych wzorów, materiałów, motywów.W związku z tym każda z Nas może znaleźć coś dla siebie. Są przeurocze, jest tylko JEDEN malutki problem stopa prezentuje się w nich dość duża, but optycznie powiększa. Mimo wszystko nadal jestem nimi ZAUROCZONA i uważam, że to najlepszy element outfitu tego sezonu. Poniżej pokaże Wam te które według mnie są strzałem w 10 na ten letni sezon. Czekam na Waszą opinie na ich temat :P



Alee to nie koniec! ;)
     Trampki! To są moje cudeńka, które były w mojej szafie i uwielbieniu znacznie wcześniej co nie odznacza, że je faworyzuje!:P
Wiele firm proponuje Nam masę różnych modeli i kolorów butów, mimo to dla mnie niezawodne są firmy: Converse i Vans. Kultowe trampki idealnie łączą się z letnimi outfitami, a nasze opalone nóżki dziękują nam że mają tak wygodnie w drodze na plaże lub z niej. Ja jestem zakochana zarówno w białych modelach jak i różowych, czy bordowych. Jak ktoś by mi zaproponował, żebym wybrała czy wolę jakieś piękne, wysokie szpilki (pierwsza moja myśl Booże moje biedne stopy) czy też trampki tych marek bez zawahania powiedziałabym BIORĘ TRAMPKI! Także to mówi wszystko ;d
Aa oto moje najukochańszee:



To na tyle dzisiaj, miłego dnia Wam życzę! Niebawem nowy post o nieco innej tematyce :)


środa, 3 czerwca 2015

Paznokciowelove

Bardzo długo zastanawiałam się o jakiej tematyce powinien być mój pierwszy post, pomijając oczywiście post powitalny. Postanowiłam, że napiszę o paznokciach które są jak dla mnie wizytówką każdej kobiety.
Zadbane dłonie są chyba jednym z najważniejszym elementów naszego całego ciała,no przynajmniej dla mnie. Nie jest dla mnie ważne czy są to długie czy krótkie paznokcie, albo czy kolor lakieru jest jasny czy też ciemny. Nie skupiam się na kształcie płytki ani jej długości gdyż zazwyczaj z tym bywa różnie i niestety nie zawsze mamy wpływ na te kwestie. Sama przez bardzo długi okres miałam ogromny problem z utrzymaniem nieco dłuższych paznokci, bo co chwilkę albo się rozdwajały, albo po prostu łamały. Próbowałam wiele witamin, suplementów, naturalnych składników w codziennej diecie, ale mimo to nie zauważałam żadnej zmiany w jakości moich paznokci. Postanowiłam podejść je trochę inaczej no i udało się! Zaczęłam stosować różne odżywki te tańsze i te droższe.
Swoją "walkę" z paznokciami rozpoczęłam od użycia odżywki firmy Joko, która jako pierwsza przyniosła oczekiwane efekty. Firma ta proponuje wiele produktów ułatwiających nam dbanie o paznokcie. Nie są to propozycje drogich produktów koszt  to kilkanaście złotych, a efekty są naprawdę zauważalne. Niestety od pewnego czasu w mojej mieścince nie mogę ich nigdzie znaleźć dlatego też zaczęłam korzystać z innej firmy, która proponuje bardzo podobną ofertę produktu. A mianowicie jest to cała linia odżywek firmy Eveline. Wiem, że od pewnego czasu w internecie krążą różne opinie na temat tego produktu, ale nie mogę zaprzeczyć iż na moje paznokcie zadziałała prawidłowo. Używam obecnie odżywki Twarde jak diament i jest ona bardzo fajna w użyciu i w przeciwieństwie do tej 8w1 nie szczypie, ani nie piecze. Fajnie sprawdza się również pod lakier, gdyż wygładza naszą płytkę a zaaplikowany na paznokcia lakier trzyma się zdecydowanie dłużej. Odżywki tej firmy są dość podobnej ceny do poprzedniej firmy. Ostatnią odżywką, którą stosuje jest Kuracja naprawcza Paese. Firma ta proponuje Nam naprawdę wiele produktów do ochrony paznokcia. Zaletą tej odżywki jest to, że nadaje ona delikatny mleczny kolor. Cena jej jest porównywalna do poprzednich. Każda z odżywek w pewien sposób odżywia moje paznokcie, dzięki czemu teraz śmiało mogę powiedzieć że moje paznokcie się nie łamią  ani nie rozdwajają. Po całym poście zauważyłyście pewnie, że jestem fanką naturalnych paznokci tak naprawdę w każdej postaci. Uwielbiam malować paznokcie dlatego przedstawię Wam swoją kolekcje lakierów, ale również pokaże parę propozycji jak łatwo stworzyć coś pięknego na swoich naturalnych paznokciach.
P.S Mam nadzieje, że Was nie zanudziłam! ;)

                     









wtorek, 2 czerwca 2015

Pierwsze koty za płoty!

Witajcie Kochani!
     Od dłuższego czasu chodziła za mną myśl założenia bloga. Ze względu na to że mam teraz mnóstwo wolnego czasu oraz głowę pełną pomysłów, pomyślałam SPRÓBUJE no i jestem! ;)
Dzisiejszy post to tylko drobne przywitanie i zapoznanie się z Wami, chciałabym również pokrótce opowiedzieć Wam co tak naprawdę znajdziecie TUTAJ na moim blogu. Uwielbiam modę pewnie jak większość Nas dziewczyn/kobiet. Będę dzieliła się z Wami swoimi ubraniowymi pomysłami, urodowymi poradami aa nawet sama chętnie poradzę się Was, bo przecież rad nigdy za wiele!
Nie może zabraknąć również zagadnień kulinarnych, które są jedną z kolejnych moich pasji. Nie przedłużając, zapraszam Was bardzo serdecznie do zaglądania tutaj i śledzenia moich postów. Niebawem pierwszy konkretny post o tematyce... NIESPODZIANKA ;)
Trzymajcie się Kochani, miłego wieczoru!